Tekst: Hanka Ciężadło
W mediach regularnie pojawiają się informacje dotyczące wysp (a nawet całych krajów), które już niedługo mają pogrążyć się w odmętach oceanów. Zwykle schemat takich newsów jest prosty: domy niedługo znajdą się pod wodą/biedni wyspiarze/to wina zmian klimatycznych/kropka; pora na kolejny temat. W rzeczywistości jednak sprawa jest dużo bardziej złożona; ocieplanie klimatu to tylko jeden z powodów tonięcia wysp, zaś pochylanie się nad smutnym losem wyspiarzy w rzeczywistości… wcale im nie pomaga, a niekiedy nawet może być symptomem nowego kolonializmu.
Dlaczego poziom morza się zmienia?
Zacznijmy od tego, co właściwie rozumiemy pod pojęciem poziomu morza – i dlaczego nie jest on ustalony raz na zawsze. Ma to związek ze zmianami klimatycznymi, ale też z geologią. Nasza planeta nie jest bowiem „skończona” i ukształtowana raz na zawsze; ciągle trwają w niej procesy geologiczne, dzięki którym niektóre fragmenty skorupy ziemskiej podnoszą się, a inne opadają. Powodem zmiany poziomu morza jest więc zmiana poziomu… dna pod tym morzem.
Najlepszym tego przykładem jest nasz Bałtyk, w którym zachodzi proces rozprężania skał na dnie morskim znany jako glacjostazja. Został on zapoczątkowany wraz z ustąpieniem ostatniego zlodowacenia (około 11 tys. lat temu) – i wciąż jeszcze trwa, bo przyciśnięte wcześniej ciężkim lodem masy skalne mogą się wreszcie podnieść, a to powoduje zmianę naprężeń. Dlatego właśnie od czasu do czasu służby sejsmiczne krajów nadbałtyckich odnotowują podwodne wstrząsy (ostatni raz w 2022 r.). Glazjostazja nie przebiega jednak z taką samą prędkością przez cały czas – początkowo skały unosiły się w tempie 14 mm na dobę, a obecnie jest to co najwyżej 14 milimetrów na rok.
W górę i w dół…
Inną ciekawą przyczyną zmian poziomu morza jest tzw. bradyseizm, co stanowi połączenie dwóch greckich słów: bradýs (βραδύς), oznaczającego „powolny” i seismós (σεισμός), czyli „drżenie”. Polega on na występujących naprzemiennie ruchach osiadania i wynoszenia skał, a można go obserwować w obrębie kalder wulkanicznych na całym świecie.
Wyjaśnijmy jeszcze, czym jest kaldera: w wielkim skrócie jest to potężna dziura wewnątrz wulkanu, która powstaje, gdy stożek wulkanu się zapadnie. Może ona zostać zalana i wtedy nad wodę wystają tylko jej brzegi. Jeśli spojrzymy na mapę, łatwo dostrzeżemy, że klasyczna kaldera występuje np. w rejonie Santorini – i właśnie dlatego wyspa ma kształt półksiężyca.
Doskonałym przykładem zmiany poziomu morza w obrębie kaldery spowodowanego przez bradyseizm są okolice Neapolu, a dokładniej – wysepka Gaiola. Jej linia brzegowa z czasów rzymskich znajduje się obecnie na głębokości 10 m. Niedaleko znajduje się Pouzzoli, w której można oglądać trzy marmurowe kolumny z czasów rzymskich. Noszą one ewidentne ślady żerowania mięczaków morskich z rodziny Litofaga, co dowodzi, że w pewnym okresie zostały zalane przez morze – a obecnie znów są na lądzie (i to od dawna, bowiem pierwsze prace wykopaliskowe w tym miejscu, nazywanym zresztą „Winnicą Trzech Kolumn” rozpoczęto już w XVIII wieku).
Więcej informacji na ten temat znajdziecie w wiosennym numerze Morza (1/2025).